Przejdź do głównej zawartości

#21 Podsumowanie 2023 i plany na 2024

 Było co robić, jest co wspominać, będzie o czym mówić!


Nie mam rankingu przeżytych lat. Ale gdybym miał, rok 2023 zawędrowałby bardzo wysoko. W końcu, po latach prób i trudów, wydarzył się mały przełom: nie dość, że ukończyłem warsztaty i napisałem pierwszy pełnometrażowy scenariusz pt. Pająk w pokoju, to jeszcze udało mi się go sprzedać (i to w dodatku prowadzącemu wspomniane warsztaty!). I choć w przypadku dużego przełomu, czyli skierowania Pająka w pokoju do produkcji, nie mogę jeszcze odtrąbić sukcesu, to w końcu bez wstydu i całkowicie poważnie mogę nazwać się profesjonalnym scenarzystą, a co za tym idzie, profesjonalnym artystą. Jestem za to niezmiernie wdzięczny!



Ale to tylko drobny ułamek tego, co działo się w poprzednim roku. Zapraszam na podsumowanie 2023 i plany na najbliższe miesiące. Obiecuję, że będzie ciekawie! Wspomnę chociażby o mojej dotychczasowej przygodzie z Giełdą Papierów Wartościowych, co dotychczas w Internecie nie miało miejsca. Ale po kolei...

Blog

Podsumowanie: zacznę od miejsca, w którym jesteśmy, a do którego jednocześnie przykładałem najmniej uwagi 😅 W ciągu roku (a technicznie do 5 stycznia 2024) opublikowałem 21 postów, z czego aż 15 dotyczyło mojego muzycznego TOPu. Zrobiło się monotematycznie, bo od marca (!!!) wypuściłem tylko 1 tekst, który nie był muzycznym zestawieniem. Wciąż świetnie oddaje on moje podejście do bloga, więc linkuję go tutaj.

Plany: podejście się nie zmienia, ale tematyka, po zakończeniu TOPu, siłą rzeczy stanie się bardziej różnorodna. Mam parę pomysłów i zalążek nowego wpisu. Myślę, że mimo niskiego priorytetu, na kolejną publikację nie trzeba będzie szczególnie długo czekać.

Pisanie

Podsumowanie: zanim napisałem i sprzedałem scenariusz, udałem się na kurs paradokumentalny (luty), który z sukcesem przeszedłem i podpisałem swoją pierwszą umowę scenopisarską (marzec). Na podstawie tej umowy napisałem 2 odcinki (a raczej poprawiłem tłumaczenie i dodałem poszczególne sceny) nowego paradokumentu w kwietniu i... To wszystko. Mimo początkowo planowanej emisji na jesieni, została ona przesunięta na tegoroczny marzec. W kwietniu więc dowiem się, czy dostanę zlecenie na kolejne odcinki. Rok po napisaniu ostatnich.

Sytuację z paradokumentem trudno więc określać gamechangerem. Takim okazało się pójście na kurs pełnego metrażu (marzec - czerwiec), napisanie w ramach niego scenariusza Pająka w pokoju (czerwiec) i sprzedaż (październik). I chociaż bazowa stawka wynosząca 15 000 zł nie rzuca na kolana (choć są jeszcze bonusy), to wspomniana sprzedaż otwiera mi zupełnie nowe możliwości i jest świetną kartą przetargową na przyszłość. To znacznie cenniejsze niż pieniądze. A skoro o przyszłości mowa...

Plany: plany pisarskie są proste, ale niekoniecznie łatwe. Do końca marca chcę równolegle ukończyć pierwszą wersję szalonej, komediowej powieści Suchariada oraz przygotować treatment (szczegółowe, kilkustronicowe streszczenie) do mojego drugiego scenariusza, Planety Pluton. W przypadku Suchariady mam gotowych 90 stron z planowanych 250, z kolei Planeta Pluton posiada już rozbudowany plan wydarzeń, choć jeszcze nie w finalnej wersji.

Resztę roku mam nadzieję spędzić na wysyłaniu propozycji wydawniczych z Suchariadą i napisaniu Planety Pluton. W przypadku obu projektów jestem dobrej myśli i nie mogę doczekać się dnia, gdy będą w pełni dojrzałe i ruszą w świat!

YouTube

Podsumowanie: Hmm. Dziwny to był rok dla kanału youtubowego. Zrobiłem i opublikowałem 15 różnych filmów: 7 z serii Ukryte Perły Kina, po 2 z serii Syzyfowe Filmy i Kangurze Przygody, 2 recenzje filmowe, jednominutowy film eksperymentalny In outside i przeróbkę pod tytułem Succession but it's WTA. Ten ostatni pasuje tutaj tak:


Nic jednak nie poradzę, miło mi się ją robiło, fajnie wyszła, niech zostaje.

Żarty na bok. Rok zaczynałem ze skromnymi 41 subskrypcjami, a zakończyłem z 293, a w momencie szczytowym było ich 297. Wszystko za sprawą jednego materiału: Ukryte Perły Kina - Prawo i pięść. Niech przemówią liczby, a szczególnie skrajnie prawa kolumna:



Niezbadane są algorytmy YouTube'a. Dzięki nim mój materiał dotarł do publiki, która nie do końca jest moim celem* - większość moich obecnych subskrybentów to ludzie po pięćdziesiątce. Z drugiej strony wychodzę z założenia, że lepiej mieć jakichkolwiek widzów, niż żadnych.
* za wyjątkiem taty 😉

Osobnego akapitu wymaga pojawienie się tutaj pierwszego odcinka komediowych Syzyfowych Filmów. Niemal wszystkie wyświetlenia są efektem wykupionej reklamy w Google Ads, co stanowiło dla mnie eksperyment życiowy. Niestety nieudany: kosztem 200 zł załatwiłem sobie co prawda prawie 1800 wyświetleń, ale średni czas oglądania okazał się żałośnie niski. Niemal nikt nie obejrzał całości i nie został zaciekawiony. Otrzymałem co prawda 13 łapek w górę przy tylko 1 w dół, ale autor jedynego komentarza pod materiałem chyba próbował mnie obrazić:



Trudno mi więc stwierdzić, na ile taka forma spodobała się ludziom, bo otrzymałem bardzo mieszane sygnały (znajomym na pokazie testowym bardzo się podobało! I tak, zrobiłem se pokaz testowy, a co!)

Wśród opublikowanych filmów nie ma mojego największego projektu na rok 2023, czyli absurdalnego miniserialu Fanatycy Ognistego Owsa. FOO miało być inspirowane największymi polskimi klasykami, takimi jak Wściekłe pięści węża oraz Sarnie żniwo, czyli pokusa statuetkowego szlaku. Całość zakończyła się sromotną porażką. Podczas gdy w maju zastanawiałem się czy uda się nakręcić wszystkie 10, czy może tylko 5 odcinków, kolejne tygodnie tylko dawały mi do zrozumienia, jak bardzo jest to nierealne. Ostatecznie nie udało się nagrać w całości nawet jednego odcinka, a nakręcone materiały leżą i czekają na lepszy czas. Jedyne, czym mogę się podzielić, to zdjęciem zza kulis:



Plany: Kanał zardzewiał. We wrześniu algorytmy przestały pompować UPK: Prawo i pięść i z 300-400 wyświetleń dziennie na kanale nastąpił powrót do 5. Od lipca wrzuciłem tylko 5 materiałów, a ostatni z nich - 11 października, prawie trzy miesiące temu. Odpalenie konta w serwisie Buycoffee z początkiem 2023 roku okazało się pochopne - nie otrzymałem żadnej wpłaty, nawet przy materiale osiągającym 75 000 wyświetleń. To oznacza jedno: jeśli mam zasłużyć na gratyfikację finansową, nawet drobną, muszę postarać się bardziej.

Plany youtubowe są ambitne. Na koniec roku 2024 chciałbym mieć co najmniej 1000 subskrybentów na co najmniej jednym kanale. Ale zaraz, jak to "co najmniej"? Już wyjaśniam: wpadłem na pomysł na nowy kanał, który będzie tematycznie inny i węższy niż obecny. Tutaj swoje materiały dzielę na 5 typów: 

  • Ukryte Perły Kina,
  • Syzyfowe Filmy,
  • Kangurze Przygody
  • wideoeseje,
  • własne zerobudżetowe produkcje.
I choć wszystko kręci się wokół filmów, każda seria ma inny styl i spodoba się (lub nie) dość różnej widowni. Nowy kanał z kolei:
  • będzie składał się tylko z jednego typu materiałów,
  • będzie anglojęzyczny, co w dość oczywisty sposób zwiększy jego potencjał,
  • nie będzie o tematyce filmowej, a ciekawostkowej!
Mam już pomysły i podstawowe źródła do kilkunastu odcinków. W ciągu paru miesięcy chcę rozpocząć regularną publikację, jednocześnie wrzucając co jakiś czas materiały na mój obecny kanał wedle uznania i zainteresowania. Tutaj osiągnięcie pułapu 1000 subskrybentów w 2024 jest mało realne, ale w przypadku nowego kanału szanse są znacznie większe. Stay tuned!

Bieganie i sport

Podsumowanie: biegowy rok stał przede wszystkim pod znakiem wyzwania polegającego na przebiegnięciu 1500 km w 2023 roku. Udało mi się je ukończyć rzutem na taśmę: potrzebowałem 28 km podczas ostatniego biegu, a skończyło się na 30 km w świetnym stylu, tj. tylko z jedną pięciominutową przerwą na banana 😀

Wyzwanie było jednak na tyle wymagające, że musiałem w zasadzie zamrozić inne aktywności. Ostatni raz na siłowni byłem w maju, a od września jedynym odstępstwem od długodystansowych biegów było kopanie piłki raz w tygodniu w Lidze Fanów. Niestety, przez brak zróżnicowania aktywności, często byłem w tych meczach bez formy.

Warto też wspomnieć o piątej corocznej jednodniowej wyprawie rowerowej. Dotychczasowe 207 km do Lublina, a potem w pobliże Dęblina zostały przebite przez 219 km po północno-wschodnim Mazowszu. Wciąż nie wiem, czy było warto - wielki wysiłek przesłonił radość z osiągnięcia w dość dużym stopniu, a w dodatku nabawiłem się przeziębienia. W sierpniu.

Plany: biegi wciąż pozostają ważną częścią mojej aktywności sportowej, ale na rok 2024 nie zakładam żadnego kilometrażu. Póki co jedynym celem jest górski, 32-kilometrowy bieg w lutym, na który już jestem zapisany z przyjaciółką. Reszta roku będzie podlegała planowaniu z miesiąca na miesiąc. I będą to cele dotyczące albo ukończenia danego biegu, albo poprawienia życiówki na 5 lub 10 km (odpowiednio: 22:28 i 47:36).

Wcześniej jednak planuję luźny powrót na siłownię (1-2x w tygodniu) i nieco częstsze granie w piłkę kosztem części biegów. Na wiosnę w 10. Lidze Fanów mogę się jeszcze włączyć do walki o koronę króla strzelców i pomóc drużynie w zajęciu miejscu na podium, czemu więc nie spróbować? 😎  




Gdyby atak na szczyt się jednak nie udał, to dopilnuję, by Dima na nim pozostał 😉

A czy będzie szósta doroczna całodniowa wyprawa rowerowa? Zobaczymy...

Giełda

Podsumowanie: pieniądze są często uważane za temat dość śliski, mętny czy mocno osobisty. Ale skoro decyduję się o tym wspominać, to stawiam na pełną transparentność. I niekoniecznie po to, żeby się chwalić, co za chwilę zobaczycie. Zacznę jednak od początku.

Inwestowanie na Giełdzie Papierów Wartościowych zaczynałem w lutym 2020 roku. Po drugiej połowie roku 2019, w której miałem dwie różne prace (korki z matmy w firmie oraz zatrudnienie przy projekcie językowym), po raz pierwszy znalazłem się w sytuacji posiadania sporych oszczędności. Postanowiłem kupić mocnego peceta, który zastąpił wysłużonego laptopa, a resztę pieniędzy przeznaczyć na kupno Inteligentnego Inwestora oraz wpłaty na nowo założony rachunek maklerski. Przeczytanie Inteligentnego Inwestora powinno być zresztą warunkiem koniecznym, by zacząć giełdowy handel: jeśli nie zrezygnujesz z czytania tej starej cegły, to znak, że traktujesz temat poważnie 😎

Pamiętam, że pierwszymi kupionymi przeze mnie akcjami były akcje Alior Bank, wybranymi ze względu na absurdalnie niski wskaźnik ceny do wartości księgowej i wysoką pozycję spółki w kolejności alfabetycznej 😄 Akcje sprzedałem po tygodniu z 10% stratą. Weszliśmy wtedy w marzec 2020 - wiecie, co to oznacza.


To była moja pierwsza udana decyzja inwestycyjna - uciąłem stratę w dobrym momencie! Z drugiej strony, gdybym zakupione tamtego dnia akcje trzymał do dnia dzisiejszego, po prawie 4 latach osiągnąłbym 200% stopę zwrotu! Dlatego nie można mówić o sukcesie lub porażce w oderwaniu od horyzontu czasowego.
Wiele mogę powiedzieć o początkach, ale nie to, że było nudno. Oto fragment giełdowego podsumowanie marca 2020 w mediach finansowych:

Szczęście początkującego sprawiło, że ominęła mnie miesięczna strata rzędu 27,6%... Mogę naprawdę długo pisać o dotychczasowej przygodzie na GPW - każdy rok zasługuje na przynajmniej jeden dłuższy wpis. Jednak koniec końców liczy się przede wszystkim to, co na poniższym obrazku:



Pierwsze dwa lata to testowanie różnych podejść do rynku oraz stopniowa akceptacja coraz wyższego ryzyka. Z jednej strony nauczyłem się wielu różnych instrumentów finansowych, w tym tych wyjątkowo trudnych, ale jak widać, zapłaciłem za to wysoką cenę. Rok 2022 to powrót do bardziej cierpliwego podejścia z bagażem doświadczeń. Zysk w postaci 652,13 zł nie wydaje się imponujący, ale pamiętając, że przez wojnę i inflację WIG20 spadł w tym okresie o ponad 20%, doceniam jakiekolwiek wyjście na plus. Z kolei udany miniony rok pozwala patrzeć w przyszłość z ostrożnym optymizmem.

Plany: jakkolwiek zysk za ostatni rok nie wygląda ładnie i przekonująco, w ostatecznym rozrachunku wciąż jestem na minusie, a na koniec 2022 strata wynosiła ponad 9000 zł. Dlatego podstawowym celem jest wyjście na plus na koniec roku. Przy kapitale startowym wynoszącym 25 000 zł (wciąż w dużej mierze składającym się z wygranej w Milionerach) oznacza to wzrost wartości portfela o 10%. I chociaż taka sytuacja mogłaby zdarzyć się nawet w ciągu miesiąca, jestem już zbyt doświadczony, by nastawiać się na taki rozwój wypadków.

Drugim pułapem jest osiągnięcie 20% wzrostu portfela w 2024 roku. Tutaj dygresja: przyrost procentowy liczę inaczej niż kwotowy. Ten pierwszy dotyczy całości portfela: gotówki + wartości aktywów w danym punkcie czasowym. Transakcje kwotowe rozliczane są w momencie sprzedaży. Stąd też, mimo sporego zysku za rok 2023, jego procentowa część miała miejsce już w 2022, gdy konsekwentnie dokupowałem akcje mojej ulubionej jak dotąd spółki na GPW, czyli Asbisu (żebyśmy się dobrze zrozumieli - obecnie nie posiadam ich akcji i nie jest to rekomendacja 😉).

Cała ta dygresja jest po to, by nikt się nie zdziwił stwierdzeniem, że w 2023 procentowy przyrost portfela wynosił 23,19%. Przy kapitale w okolicach 20 000 zł na początku zeszłego roku zysk nie odpowiadał by wartości 23%, tylko ok. 33,5%.

Zostawmy jednak skomplikowane obliczenia z boku: w zeszłym roku wypracowałem wspomnianą 23% stopę zwrotu. Minimalnym celem na 2024 jest +10%, pożądanym +20%, a wszystko co powyżej będzie miłym bonusem. Najważniejsze jednak, aby na koniec roku procenty były dodatnie, a nie ujemne i abym - tfu tfu - nie musiał awaryjnie wypłacać pieniędzy z konta maklerskiego.

Pozostałe

Podsumowanie: im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że rok 2023 naprawdę obfitował w wydarzenia: 
  • Trzykrotnie próbowałem dostać się na kurs asystenta reżysera przy katowickiej filmówce. Odmówiono mi za każdym razem. 
  • Jednocześnie w maju wykładowca z tej samej szkoły pochwalił napisany przeze mnie krótkometrażowy scenariusz podczas konsultacji.
  • Swoją jednominutówkę In Outside wysłałem na 15 różnych amatorskich festiwali filmowych. Została przyjęta na jeden: Kameralne Lato, do Konkursu Filmów Odrzutowych Hyde Park. Mój film zajął tam tam ex aequo przedostatnie miejsce w głosowaniu publiczności.
  • Pod koniec stycznia miała miejsce premiera 20-minutowego dokumentu o społeczności żydowskiej, przy którym współpracowałem jako montażysta. Żałuję, że film po pokazie w Augustowie nie trafił do Internetu, bo jest naprawdę dobry i wartościowy.
  • Powróciłem na kilkanaście tygodni do jednej z moich ulubionych gier, TrackMania United Forever, by ponownie się sprawdzić. Efekt? Na dwóch trasach osiągnąłem najlepszy czas w Polsce i zarazem wynik w pierwszej setce na świecie 😎 Historyczna tabela wyników all-time nie wygląda już tak okazale, ale zdobyte punkty rankingowe wystarczyły na solidne 15. miejsce na Mazowszu.
  • Spędziłem kapitalny czas podczas dwóch różnych edycji międzynarodowych warsztatów, współorganizowanych przez moje ulubione Stowarzyszenie Filmforum: październikowych w Olsztynie i listopadowych w Warszawie.
  • Przeszedłem przez eliminacje do 1 z 10 z wynikiem 18/20 poprawnych odpowiedzi, a zaproszenia do odcinka wstępnie mogę spodziewać się w czerwcu.
Plany: do trzech razy sztuka. Pierwsze dwa występy w 1 z 10 skończyły się fiaskiem, więc do trzeciego przygotuję się najlepiej, jak potrafię. Zamierzam również poprzez ukończenie internetowego kursu znacznie poprawić znajomość programu After Effects, która póki co jest ograniczona. Mam również nadzieję, że w końcu poważnie podejdę do zrobienia prawa jazdy - niby dobrze sobie radzę bez niego, ale są dni, w których jest to spore ograniczenie. I ostatnia zajawka, zupełnie luźna i niezobowiązująca: przejść przez kurs programowania w Pythonie. Dwa dni za mną, dziewięćdziesiąt osiem przede mną 👀

Nota końcowa

Jestem na 99,9 % przekonany, że nie zrealizuję wszystkiego, o czym tu napisałem. Ale tak chyba właśnie mi się najlepiej żyje. Ostatnio usłyszałem w podcaście (dla osłuchanych z angielskim - serdecznie polecam!) o metodzie, która polega na wyznaczaniu sobie celów w nieco większej ilości niż wykonalna, bo przy odpowiedniej motywacji gwarantuje ona głód i chęć ich zrealizowania mimo przeszkód. Bardzo dobrze ona odpowiada mojemu systemowi działania i stanowi dobre wyjaśnienie, dlaczego mam "zbyt wiele" pasji.

Życzę Wam wspaniałego obecnego roku, niezależnie od tego, czy tu dotarliście, czy też nie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#3 Kawalkada - recenzja filmu Niebezpieczni dżentelmeni

Czyli o, być może, najlepszej polskiej komedii od czasów Kilera i Chłopaki nie płaczą .

#22 Nad czym teraz pracuję? + fragment powieści!

Proza, proza, proza! Stan na początek lutego 2024.

#25 Londyn

Czyli wspomnienie weekendu w stolicy Anglii (i jednocześnie wycinek z Suchariady ).