Czyli początek listy mojej ulubionej muzyki na początku 2023 roku.
Zgodnie z tym, co sugerowałem w poprzednim, wprowadzającym tekście, zacznę od przybliżenia pięciu piosenek wybranych z poniższego kawałka listy. Po nich znajdzie się cała część zestawienia, zaczynając od 555., a kończąc na 501. pozycji. By ułatwić zaspokojenie ciekawości, dodałem poszczególne linki do utworów. Pierwszy poprowadzi do całej YouTubowej playlisty, a kolejne będą otwierać konkretne piosenki. Rozważałem zrobienie podobnej listy na Spotify, ale niektóre utwory nie są tam dostępne, a ja miałbym jeszcze więcej roboty, która może się nikomu nie przydać. Spotifajarze muszą mi więc wybaczyć.
A teraz: czas ruszać!
Miejsce 555: Heroes Get Remembered - Long Night Drive
Rockowa piosenka, nad którą zastanawiałem się bardzo długo: dać czy nie dać? Bo jednak więcej przyjemności sprawiała mi w wieku 18, 20, może też 22 lat. Ale nawet mimo tych wątpliwości Long Night Drive wciąż trzyma poziom i gdybym kiedyś trafił na nią w radiu (prawie zerowa szansa), na pewno bym się uśmiechnął. Nieco melancholijny wstęp i mocny refren robią robotę. I nie dajcie się zwieść językowi angielskiemu, gdyż Heroes Get Remembered to polska kapela. Niestety w tym momencie (marzec 2023) wygląda na nieaktywną.
Mam jeszcze ciekawostkę: teledysk do Long Night Drive jest premierowym i zarazem wciąż jedynym, w którym wziąłem udział. Dzięki niemu też zarobiłem swoje pierwsze pieniądze. Byłem na kilku planach filmowych i ten, wraz z pobytem przy etiudzie studenckiej Alicja, wciąż wspominam najcieplej. A cateringu w postaci domowych kanapeczek i ciastek z nieprzyzwoicie słodkim kremem nie przebije nic. Rzekłem.
Na jesieni roku 2015 odbyłem pierwszą samotną podróż do innego miasta: do Katowic. Wcześniej nie bardzo miałem na to ani ochoty (samotne wycieczki potrafią pogłębić samotność samotnego), ani powodu. Taki jednak się wtedy trafił: mój licealny film W stronę słońca dostał się do finału amatorskiego konkursu. W regulaminie był zapis, że aby uzyskać nagrody w przypadku wygranej, trzeba odebrać je osobiście podczas gali finałowej. Wybrałem się więc na Śląsk, załapałem się na jeden awangardowy film pozakonkursowy i następujące po nim rozdanie festiwalowych nagród. Nic nie wygrałem, ale po gali był jeszcze koncert, na którym poznałem artystkę stojącą za tym niezwykłym utworem.
Co prawda to od Porcupine Tree i Stevena Wilsona zaczęła się moja miłość do muzyki niepopowej i tworzonej poza ścisłym mainstreamem, ale Erith była i wciąż jest (moim zdaniem niesłusznie) wyższym stopniem undergroundowego wtajemniczenia. Po powrocie do Warszawy przesłuchałem urzeczony wszystkich kilku nagranych wtedy utworów. Doszło nawet do tego, że o mojej fascynacji Erith dowiedzieli się przyjaciele, i dzięki nim do dziś wiszą na ścianie w pokoju wspaniałe życzenia urodzinowe (a był jeszcze prezent w postaci wyjątkowej koszulki!). Od razu mi cieplej w sercu. Dziękuję, Martyna!
A co do samego utworu, to ta 9-minutowa, oniryczna kompozycja doskonale ilustruje całą wyprawę do Katowic: jej niepewność, fascynację, nierealizm. Bo to przecież niemożliwe, by mój amatorski film dostał się do finału konkursu - to był precedens. Ale sen trwał i trwał, a i same Katowice były wtedy bardzo dziwną przestrzenią, sprowadzoną do ulicy Warszawskiej, jej wąskich odnóg, pochłaniającej horyzont migoczącej ciemności i Drzwi Zwanych Koniem...
Miejsce 539: Blackfield - Open Mind
Miałem 14 lat, gdy po raz pierwszy zafascynował mnie zespół szerzej nieznany. Blackfield był prekursorem moich dzisiejszych gustów i bezpośrednim wprowadzeniem do odkrycia wspomnianego wcześniej Porcupine Tree i Stevena Wilsona.
Miałem 14 lat, gdy tata włączył w odtwarzaczu CD w aucie pierwszą płytę zespołu Blackfield, czyli Blackfield (żeby było śmieszniej, płytę tę otwiera piosenka zatytułowana... Blackfield). Została mu ona polecona przez nieżyjącego już dziś kolegę. Im obu zawdzięczam tę wspaniałą w skutkach muzyczną epifanię.
Byłem absolutnie zachwycony tym melancholijnym art-popem czy też pop-rockiem w wykonaniu duetu Awiw Gefen-Steven Wilson. Dodatkowo wyglądało na to, że żaden z moich szkolnych znajomych nie kojarzy Blackfield i będzie on stanowić odkrycie, którym będę mógł się z nimi dzielić. Tak też się stało. A rok później postanowiłem zagłębić się w inne projekty Wilsona i tak wpadłem na trop PT. Reszta jest historią, na której opisanie przyjdzie jeszcze czas w kolejnych cyklach.
Miejsce 517: Power Glove - Motorcycle Cop
Od razu lojalnie uprzedzam, że to będzie jedna z najdziwniejszych historii. Kojarzycie grę przeglądarkową Plemiona? Można powiedzieć, że zostałem na niej wychowany. Do dziś pamiętam prowadzenie swojej wioski na czterech światach (serwerach) przy zatrważająco wolnym i kapryśnym Internecie. Strona zazwyczaj ładowała się 30 sekund, ale jako przywódca-dziewięciolatek byłem niezrażony ograniczeniami technologii i rozwijałem swoją armię obronną i kopalnie (na ataki na innych byłem zdecydowanie za cienki i tchórzliwy). Obmyślałem nawet plany przed włączeniem komputera, co dokładnie zrobić, żeby spędzić jak najmniej czasu przy ładujących się stronach.
Dziesięć lat później wciąż targała mną nostalgia i na jakiś czas powróciłem do gier przeglądarkowych, między innymi właśnie do Plemion. Na jednym z serwerów wylądowałem w zgranej, dojrzałej i wyluzowanej jak nigdy dotąd drużynie. Na wspólnym forum przedstawialiśmy się, pisząc o sobie krótkie wizytówki. Była nawet zakładka na polecaną muzykę. Szefowa plemienia wspomniała tam o swojej fascynacji synthwavem i wśród swoich ulubionych twórców wymieniła Power Glove, a w szczególności utwór Motorcycle Cop.
To była brama, która otworzyła mi świat synthwave'u - gatunku, który uważałem za ciekawostkę minioną i wymarłą w latach 90. Ale jak się okazało, tendencje retro mają się bardzo dobrze. A sam Motorcycle Cop prowadził mnie niezliczoną ilość razy w słuchawkach: na piechotę, w autobusie, w pociągu, w tunelu. Nagrałem do niego kilkanaście mentalnych teledysków, a nocami czułem się jak postać z gry w skórzanej kurtce, skutecznie uciekająca przed demonami wszelkiego rodzaju.
Miejsce 503: Hans Zimmer - Time
Muzyka filmowa to specyficzny gatunek. Często zanika bez filmu, który ilustruje. Ale gdy przerośnie towarzyszący jej obraz, zyskuje podwójną moc. Z niektórymi utworami tak właśnie się dzieje i jednym z najwyraźniejszych tego typu przykładów jest Time Hansa Zimmera. Kto oglądał Incepcję (a kto nie oglądał?), ten na pewno pamięta końcówkę i towarzyszące jej dźwięki, zaczynające się i wieńczące kompozycje minimalistycznym użyciem ledwie kilku klawiszy.
Miejsce 503 może wydawać się niektórym bardzo odległe, zważywszy na sławę i peany, jakich doczekało się Time. Ale sama obecność na tej liście świadczy, że dany utwór darzę dużym szacunkiem. Zresztą kompozycje Zimmera pojawią się jeszcze nieraz na wyższych miejscach. W końcu to jeden z moich ulubionych twórców.
Jeśli jakiś utwór na poniższej liście przykuje Twoją uwagę lub po prostu się spodoba, nie wahaj się dać mi o tym znać. Niezmiennie zachęcam też do dzielenia się w komentarzach czy wiadomościach swoimi ulubionymi kawałkami!
555. Heroes Get Remembered – Long Night Drive
554. Johnny Cash – The Man Comes Around
553. Ludovico Einaudi – Elements
552. Depeche Mode – Personal Jesus
551. The Dead South – In Hell I’ll Be In A Good Company
550. Hildur Gudnadottir - Elevation
549. Erith – The Very Eye of Night
548. Of Monsters and Men – Lakehouse
547. Stare Dobre Małżeństwo – Czarny Blues o Czwartej Nad Ranem
546. Depeche Mode – In Your Room
545. King Crimson – The Court of the Crimson King
541. Lykke Li – No Rest For The Wicked
540. Bruce Soord & Jonas Renkse – Frozen North
537. Pink Floyd – One of These Days
534. Hania Rani & Dobrawa Czocher – Malasana
532. Elton John – I’m Still Standing
530. Radical Face – We All Go The Same
529. SebastiAn – Moi (Demo Version)
527. Ludovico Einaudi – Una Mattina
524. Gypsy and the Acid Queen – Fire
522. Blackfield – From 44 to 48
521. Pink Floyd – Wish You Were Here
520. First Aid Kit – My Silver Lining
519. Steven Wilson – Happy Returns
517. Power Glove – Motorcycle Cop
515. Blackfield – End of the World
514. Steven Wilson – King Ghost
513. Michael Kiwanuka – Cold Little Heart
512. Porcupine Tree – Lips of Ashes
510. Mira Kubasińska & Breakout – Na dnie moich oczu
509. Hildur Gudnadottir – Overcast
508. Mira Kubasińska & Breakout – Do kogo idziesz
506. Gaspard Auge – Force Majeure
505. Manchester Orchestra – The Silence
504. Rockwell – Somebody’s Watching Me


Komentarze
Prześlij komentarz