Przejdź do głównej zawartości

#6 Osobisty Muzyczny TOP: Wstęp

Czyli... Nie no, w sumie tytuł wpisu wyjaśnia już wystarczająco dużo.

Wizja własnej listy przebojów pociągała mnie już dawno temu. W przytłaczającym chaosie swoich zainteresowań desperacko potrzebowałem cokolwiek uporządkować. A tak się składa, że ulubione filmy, nawet jeśli ograniczyć je tylko do podium, miały i wciąż mają dryg do zmiany miejsc w czasie. Logika podpowiadałaby więc, że w takiej sytuacji ułożenie paruset piosenek w sztywnej kolejności będzie po prostu niemożliwe. Gdy jednak słyszę to słowo, czuję rzucane wyzwanie i często chcę przynajmniej tego spróbować. O dziwo, tym razem się udało.

Tak oto w 2018 roku ułożyłem swój pierwszy muzyczny TOP. Znalazło się w nim 240 utworów i jeśli się nie mylę, to jedyną osobą, która zobaczyła choćby fragment tej listy, był mój tata. Trochę go poszczególne piosenki zaskoczyły, inne aprobował, części nie znał. Standard. Cztery lata później moja reakcja na tę listę była zresztą podobna. TOP10 prawie całe pozostało na bardzo wysokich miejscach, ówczesny nr 1 wciąż nim jest, ale potem? Potem samemu się czasem łapałem za głowę (tak samo jak ja z 2018 złapałby się za głowę, widząc listę obecną. A jak będzie w 2026? 👀). Wniosek był bardzo prosty i szybki  ta lista domagała się rewaluacji i aktualizacji.

Rok 2022 był więc między innymi czasem porządkowania muzyki. Tej, którą poznałem relatywnie niedawno, ale też tej już odkrytej i wcześniej niedocenionej, a która z perspektywy człowieka kilka lat starszego wydała mi się znacznie bliższa niż kiedyś. Sama lista zaś rozrosła się do naprawdę sporych rozmiarów: zamiast 240, jest na niej teraz 555 utworów. Czyli prawdopodobnie nieco więcej, niż mainstreamowe stacje radiowe puściły w eter podczas swojego istnienia.

Uwielbiam wymieniać się dziełami sztuki, dowiadywać się, co komu artystycznie w duszy gra i czym żywią się jego lub jej gusta. Zapewne jestem jedną z nielicznych osób, które odpalają na Spotify czy YouTubie kawałki publikowane przez znajomych w postach i relacjach. A jeszcze do tego ich słucham! 😉 Zarazem odczuwałem i wciąż odczuwam spory niedosyt tej wymiany, więc życzę sobie, by ta zabawa w kuratora stała się zaproszeniem do regularnego dzielenia się swoją ulubioną sztuką (muzyka mile widziana, ale nie tylko!). Bez tego TOP straci połowę swojej wartości.

Oczywiście opublikowanie suchej listy nieszczególnie mnie interesuje, bo i dla Czytelnika byłaby ona przytłaczająca i prędko by stąd uciekł. Dlatego w każdym wpisie znajdzie się miejsce na krótkie opisy paru utworów: osobiste refleksje, historie, a może nawet trafi się jakaś zabawna anegdota. Jutro premiera i miejsca 555-501, a docelowo w każdą niedzielę będą pojawiać się kolejne części osobistego muzycznego TOPu, aż do miejsca pierwszego.  

Oczywiście, nikomu nie spodoba się wszystkie 555 utworów, nie ma co. Ale jestem pewien, że wśród tych 555 znajdzie się chociaż jeden, który stanie się dla Czytelnika inspiracją, poszerzy horyzonty, bądź też po prostu odświeży pewne wspomnienia i zyska drugie życie. Dlatego decyduję się na wyjęcie tej listy z szuflady i przeniesienie jej tutaj. Choć kosztuje to trochę wysiłku, to gra jest warta świeczki. Nawet jeśli nie teraz, to być może ten wpis zachowa się jak kapsuła czasu i nieznajomy Czytelnik z dalszej przyszłości znajdzie tu dla siebie coś wartościowego. Naprawdę mam taką, może nieco naiwną, nadzieję. Stay tuned.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#3 Kawalkada - recenzja filmu Niebezpieczni dżentelmeni

Czyli o, być może, najlepszej polskiej komedii od czasów Kilera i Chłopaki nie płaczą .

#22 Nad czym teraz pracuję? + fragment powieści!

Proza, proza, proza! Stan na początek lutego 2024.

#25 Londyn

Czyli wspomnienie weekendu w stolicy Anglii (i jednocześnie wycinek z Suchariady ).