Przejdź do głównej zawartości

#17 Osobisty Muzyczny TOP: Miejsca 100 – 51

 Dziesiąta część muzycznego TOPu. Nadszedł wreszcie czas na pierwszą setkę!


Miejsce 98: Led Zeppelin - No Quarter

No Quarter to utwór z dwoma brodami. Pierwszą jest oczywiście rok premiery - 1973. Drugą jest co najmniej dziesięć lat od momentu, gdy kolega z gimnazjum udostępnił No Quarter na swoim facebookowym wallu. Jest to najstarsza pośrednia rekomendacja muzyczna, która tak dobrze się trzyma i - mimo wspomnianych bród - w ogóle się nie starzeje.

Jest to także jedna z nielicznych kompozycji, która ma "jaskiniowe" intro, tzn. takie, podczas słuchania którego czuję się, jakbym wychodził z jaskini. Spokojnie można nazwać je także "kosmicznym". Głos Roberta Planta w pierwszej zwrotce pasuje do obu porównań. Fascynuje mnie też kilka punktów zwrotnych w całej piosence. Czasem No Quarter jest bardzo ciche, a słowa i nieliczne dźwięki prószą jak śnieg. Potem następuje ów punkt zwrotny i kompozycja zdaje się wręcz wybuchać. A potem znów staje się cicha. I znów...


Miejsce 96: Karolina Czarnecka & SoDrumatic - Za siedmioma blokami

Pamiętacie jeszcze rok 2014 i piosenkę hera koka hasz LSD? Tę śpiewaną przez dziewczynę w kolorowym dresie, co wyglądała, jakby sama była na mocnych dragach? No więc owa dziewczyna, która ją wykonywała, wciąż istnieje, tworzy i ma się dobrze. Po wpisaniu 'Karolina Czarnecka' do YouTubowej wyszukiwarki wyskoczy parę śpiewanych przez nią piosenek z kilkoma milionami wyświetleń. Jedna z nich pojawiła się już zresztą w TOPie; mowa o Hej, hej, cześć (miejsce 451). 

Herę kokę hasz LSD ludzie odebrali mieszanie, co nigdy nie było dla mnie zrozumiałe. Cała idea piosenki aktorskiej polega przecież na tym, by poza popisem wokalnym przedstawić widowni swój występ i interpretację utworu. Karolina zrobiła to perfekcyjnie, skoro pojawiły się głosy oburzenia i podejrzenia o bycie naćpaną podczas występu. Tyle tylko, że pozytywne komentarze chwalące jej talent zaskakująco łatwo ginęły gdzieś między podśmiechujkami i szeregami znaków zapytania.

W takiej sytuacji Karolina zrobiła to, co najlepsze: wróciła po roku z zupełnie inną piosenką, niebudzącą już żadnych kontrowersji i wątpliwości. Zaimponowała swoim wokalem jeszcze bardziej i pokazała, że nawet w prostym wideo w studiu buzuje w niej aktorska pasja (chociażby wtedy, gdy po słowach I nikt się nie obejrzał kiedy jej zabrakło na pół sekundy odwraca głowę do tyłu). Takich fantastycznych drobiazgów jest w poniższym filmie na pęczki.

I chociaż nie powiedziałbym, że jestem fanem jej najnowszej twórczości, tak zawsze będę myślał o niej ciepło. Próba przewidzenia jej kolejnych projektów mija się z celem i jestem pewien, że jeszcze nieraz zaskoczy publikę czymś znakomitym. Póki co cieszmy ucho Za siedmioma blokami, jej charakterystycznym głosem i tłuściutkim, wybornym bitem od SoDrumatic.


Miejsce 94: Ben Frost - Ein Mensch, Ein Schmetterling

Odkąd usłyszałem to w Dark, przejażdżki rowerem już nigdy nie były takie same.

Miejsce 86: Krzysztof Zalewski - Zabawa

Utwór z gatunku: mogę puścić 10x z rzędu i mi się nie znudzi. Nie należę do najzagorzalszych fanów Krzyśka, ale wiem, że jest ich cała masa. W przypadku Zabawy bawię się wraz z nimi równie pysznie. Całość jest tak ożywcza, że nawet skądinąd pesymistyczny i niejednoznaczny refren, czyli życie to nie zabawa zabawa zabawa zabawa, tylko zawody zawody zawody nie powstrzymuje nikogo przed kołysaniem ramionami i biodrami. Jest dokładnie tak, jak chce Krzysiek: TAŃCZ!  

Jeśli wierzyć komentarzowi z YouTube'a, to Krzysiek ponoć kiedyś powiedział, że gra muzykę z gatunku power metal disco relax. Tutaj metalu za dużo nie ma, ale całej reszty zdecydowanie nie brakuje. Do tego lyric video przedstawia tańczącego Krzyśka w kolorowych kimonach na tle błękitnego nieba. Jest grudzień i warto sobie przypomnieć, jak wygląda błękitne niebo, odpalając ten kawałek. Jest to też masterclass z tego, jak powinno robić się lyric wideo: zawsze jak oglądam, to czekam aż z niesamowitą mocą wjedzie czerwone TAŃCZ!


Miejsce 76: KONGOS - Come With Me Now

Kilkanaście lat temu niewiele było rzeczy w telewizji, które tak bardzo spajały moją rodzinę jak Top Gear. Samochody są spoko, ale nigdy nie były w orbicie moich zainteresowań (w przeciwieństwie do taty i brata). Mimo to z ogromną chęcią siadałem do wspólnego oglądania trzech typów recenzujących auta, ścigających się i wyśmiewających siebie i siebie nawzajem. Top Gear miał w naszym domu status tak obowiązkowy jak skoki Adama Małysza.

W 2015 roku kontrowersja związana z jednym z gospodarzy, Jeremym Clarksonem, sprawiła, że BBC zerwało z nim kontrakt. Na wskutek tej decyzji pozostali dwaj, Richard Hammond i James May, odeszli wraz z nim. Po roku trio powróciło dzięki Amazonowi w nowym programie The Grand Tour, a wypuszczony w październiku 2016 trailer był jednym z najfajniejszych i poniekąd najważniejszych momentów roku.

A jaka piosenka jest obecna we wspomnianym trailerze? Oczywiście Come With Me Now, czyli kolejny z utworów z gatunku: mogę puścić 10x z rzędu i nigdy mi się nie znudzi. I za każdym razem będę wracał myślami do tego trailera i trzech typów. Czasem puszczę sobie potem kompilację najzabawniejszych momentów, albo nawet cały odcinek TG albo GT.


Miejsce 68: Henri Texier - Mad Nomad(s)

Świetni muzycy polecający świetną muzykę przynoszą mi wyjątkowy rodzaj satysfakcji. Mad Nomad(s), czyli bodaj najbardziej jazzowy utwór jaki znam, umieściła w jednej ze swoich playlist Hania Rani. Nie dość, że jestem jej wdzięczny za wyborne kompozycje, to jeszcze dzięki niej odkryłem Henriego Texiera, twórcę z bogatym dorobkiem, którego kilka utworów uważam za intrygujące i chwytliwe.

Mad Nomad(s) to jednak inna półka. Dziesięć minut, które rozpoczynają się powoli, tajemniczo i niepozornie, później nabierają bogatszego i bardziej tanecznego charakteru, po czym rytm stopniowo traci na znaczeniu, przytłoczony przez instrumenty dęte, by na koniec całość kompozycji rozpadła się za sprawą perkusji z domieszką kilku syntezatorowych dźwięków. Nie jest to utwór, którego słucham często i gęsto, ale regularnie wracam i za każdym razem jestem wobec niego pełen podziwu.

Miejsce 64: Claude Debussy - Clair de Lune

W TOPie znajduje się kilka utworów muzyki klasycznej, ale boję się o nich pisać. Tutaj trzeba mieć już pewien rodzaj osłuchania i merytorycznego przygotowania, którego mi brakuje. Zresztą, o Clair de Lune powiedziano już w zasadzie wszystko. Ten jeden z najbardziej romantycznych utworów wszechczasów również i u mnie gości bardzo wysoko. Pozostaje nic innego, jak tylko zamknąć oczy i wsłuchać się w duszę.


Miejsce 62: Led Zeppelin - Moby Dick (1972 Live Version)

Krótko: studyjna, czterominutowa wersja Moby Dick nie jest czymś, co szczególnie pamiętam. Ale wersja na żywo, która trwa prawie 20 minut i składa się niemal w całości z największego bębniarskiego popisu w historii muzyki, to już zupełnie co innego. Cofnąłbym się w czasie do roku 1972, by usłyszeć to na żywo.


Miejsce 61: Tęskno - Układ sił

Hania Rani jest już obecnie kompozytorką znanym na całym świecie. Jednak zanim jeszcze tak było, wystąpiła w duecie z Joanną Longić, znanym jako Tęskno. Obie panie przekazały światu wybitną płytę Mi, a moim ulubionym jej utworem jest Układ sił.

To właśnie tutaj spotyka się to, co najlepsze: fortepian i aranżacja Hani, zaproszony do współpracy kwintet smyczkowy oraz - last but not least - wyjątkowy głos Asi. Przy mojej całej sympatii do Hani i jej solowej kariery, w jej bardzo wysokim wokalu brakuje nieco mocy i płynności takiej jak u współautorki płyty. To właśnie głos Joanny jest każdorazowo przez mnie wyczekiwany podczas długiego, wolnego i poruszającego wstępu, który niepostrzeżenie przeradza się w poezję wszelkiego rodzaju. A ponieważ drogi Hani i Asi się rozeszły, tym bardziej mi tęskno do Tęskno.


Miejsce 52: Benny Goodman - Sing, Sing, Sing

I na sam koniec wpisu ciekawostka: nowej muzyki można słuchać z przeróżnych i nieoczywistych źródeł. Radio? Spotify? YouTube? E tam. Co powiecie na Jednego z dziesięciu?

Oto Benny Goodman, klarnecista określany mianem Króla Swingu (angielski Swing King brzmi jeszcze lepiej), którego Sing, Sing, Sing stało się podstawą jednego z pytań muzycznych we wspomnianym teleturnieju. I zarazem powodem, dla którego prędzej czy później nauczę się tańczyć swing.


Miejsca 100 - 51: 

100. Jose Gonzalez – Far Away

99. Tomaso Albinoni/Remo Giazotto – Adagioin G Minor

98. Led Zeppelin – No Quarter

97. Hania Rani – Glass

96. Karolina Czarnecka & SoDrumatic – Za siedmioma blokami

95. Porcupine Tree – Arriving Somewhere But Not Here

94. Ben Frost – Ein Mensch, Ein Schmetterling

93. The Pineapple Thief – The Final Thing On My Mind

92. Billie Eilish – No Time to Die

91. Steven Wilson – Luminol

90. CRYSEHD – Gold

89. Giuseppe Verdi – Nabucco; Uwertura

88. Porcupine Tree – A Smart Kid

87. Zamilska – Fuckfray

86. Krzysztof Zalewski – Zabawa

85. Max Richter – The End of All Our Exploring

84. Deep Purple – Lazy

83. Queen – Innuendo

82. Stereophonics – In a Moment

81. Porcupine Tree – Normal

80. Justice – Stress

79. Hans Zimmer & Benjamin Wallfisch – Sea Wall

78. Justice – Planisphere (Culture Prophet Remix)

77. Sufjan Stevens – Fourth of July

76. KONGOS – Come With Me Now

75. Wardruna – Helvegen

74. Steven Wilson – The Birthday Party

73. Pink Floyd – Another Brick in The Wall

72. Antoni Komasa-Łazarkiewicz – Do Rzeki

71. Zamilska – Duel 35

70. Steven Wilson – Detonation

69. Łona i Webber – Wyślij sobie pocztówkę

68. Henri Texier – Mad Nomads

67. Porcupine Tree – Harridan

66. Łona i Webber – Co tam, mordo?

65. Steven Wilson – The Watchmaker

64. Claude Debussy – Clair de Lune

63. Daft Punk – The Brainwasher

62. Led Zeppelin – Moby Dick (Live 1972 Version)

61. Tęskno – Układ sił

60. Jóhann Jóhannsson & Yair Elazar Glotman – The Navigators

59. Porcupine Tree – Sleep Together

58. Edmund Fetting – Nim Wstanie Dzień

57. Ludovico Einaudi – Writing Poems

56. Of Monsters and Men – Dirty Paws

55. Porcupine Tree – Time Flies

54. Electric Callboy – MC Thunder II

53. James Blake – Retrograde

52. Benny Goodman – Sing, Sing, Sing

51. Justice – Genesis x Phantom

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#3 Kawalkada - recenzja filmu Niebezpieczni dżentelmeni

Czyli o, być może, najlepszej polskiej komedii od czasów Kilera i Chłopaki nie płaczą .

#22 Nad czym teraz pracuję? + fragment powieści!

Proza, proza, proza! Stan na początek lutego 2024.

#25 Londyn

Czyli wspomnienie weekendu w stolicy Anglii (i jednocześnie wycinek z Suchariady ).