Przejdź do głównej zawartości

#13 Osobisty Muzyczny TOP: Miejsca 300 – 251

 


Jedziemy!


Miejsca 300 - 251:

Miejsce 289: Brodka & A_GIM - Wszystko, czego dziś chcę (cover)

Covery to ryzykowny temat. Najbardziej kojarzą mi się z piosenkarkami i piosenkarzami, którzy dopiero próbują przebić się ze swoimi umiejętnościami do szerszego grona odbiorców. Inną sprawą są zupełnie odrębne aranżacje, tak jak w przypadku Mad World (a raczej: przypadkach).

Tutaj sytuacja jest inna: chodzi głównie o odświeżenie oryginału w nowym kontekście. Utwór napisany przez Andrzeja Mogielnickiego po raz pierwszy zaśpiewała Izabela Trojanowska w 1981 roku i to oryginalne wykonanie jest bodaj wciąż najbardziej znane. Fun fact: Trojanowska zarzeka się, że nie wychwyciła seksualnych aluzji obecnych w tekście i gdyby to zrobiła, to nie wykonałaby tej piosenki.

W XXI wieku powstało już kilka coverów, ale tutaj będzie mowa o najnowszym z nich (na listopad 2023) w wykonaniu Brodki i A_GIM. Wydany jako singiel promujący serial Rojst zatoczył naprawdę szerokie kręgi i w dniu pisania tekstu licznik wyświetleń na samym YouTubie wynosi 35,5 mln. W porównaniu do poprockowego oryginału, A_GIM śmiało korzysta z większych obecnie możliwości produkcji i masteringu, dokładając muzyce dodatkową warstwę. Brodka bezbłędnie czyni wybrzmiewającą erotykę nie tylko zadziorną, co wręcz niebezpieczną. A wszystko ze sobą zespaja teledysk skąpany w klubowych ciemnych czerwieniach. Sztos!


 

Miejsce 269: Agnes Obel - The Curse

Po raz kolejny w tym TOPie odniosę się do Dark i zawartego w nim wybitnego doboru muzyki. Jedną z wielu artystek i artystów, których sztukę zacząłem eksplorować w trakcie i po obejrzeniu serialu, jest Dunka Agnes Obel. Pierwszą osobą, z którą mógłbym ją porównać, jest nasza rodzima Hania Rani (również obecna w TOPie): melancholijna pianistka korzystająca ze swojego wysokiego głosu. Jednak o ile twórczości Hani znacznie bliżej jest do neoklasycyzmu i czasem jazzu, tak Agnes tworzy swój mały własny artystyczny pop, nierzadko minimalistyczny.

Zwrotki w The Curse wiją się szeroki zakolami jak rzeka, warstwy głosowe czasem na siebie nachodzą, ale to co najważniejsze, zawsze pozostaje wyraźnie na pierwszym planie. Niekiedy instrumentowe fale dźwięków lecą jedna za drugą, interferują, by w pewnym momencie łagodnie acz wyraźnie wrócić do pojedynczych muzycznych kropel. Oszczędna i przenikliwa ballada nie pozostawia słuchacza obojętnym na świat i jest prawdziwą ucztą dla uszu.


Miejsce 257: Of Monsters and Men - Thousand Eyes

Rzadko trafiają się utwory, które budują się przez cały swój czas trwania, by dopiero na samym końcu krzyknąć i runąć. Do tej właśnie kategorii należy Thousand Eyes. Islandzki zespół Of Monsters and Men uchodzi raczej za twórców skocznego artpopu czy folkpopu, zarówno do tekstów wagi lekkiej, jak i ciężkiej. W tym przypadku odchodzą od swojego typowego emploi.

Thousand Eyes to samotne wylądowanie na środku islandzkiego lodowca i próba wydostania się stamtąd. Nie wiadomo, w którą stronę podążyć, by odnaleźć cywilizację (czytaj: jakąś rybacką wioskę albo chociaż drogę do stacji benzynowej). W uchu pobrzękuje nieco pesymistyczny zaśpiew wokalistki Nanny, a czas prędko ucieka: surowe islandzkie warunki nie pozwolą przetrwać zbyt długo.

To też jeden z przypadków, gdy warto wspomnieć o wideo do piosenki. Pozornie jest tu tylko czarno-biały dziadek w podkoszulce. W praktyce Ingvar Eggert Sigurðsson, aka mój ulubiony islandzki aktor, aka discount Jack Nicholson prezentuje tu występ, który na pewno nie da o sobie zapomnieć. To tak jak ze sceną jedzenia ciasta w filmie A Ghost Story: pokochacie albo znienawidzicie. A moja opinia jest taka, że (po)kochacie oba zdarzenia, jeśli pozwalacie sobie na odbiór nieprzyjemności i lęku w sztuce.


Miejsce 253: Julian Winding - The Demon Dance

Jakość filmu i jego soundtracku zazwyczaj chodzi ze sobą w parze, choć powstało trochę świetnych filmów, w których muzyka nie wybija się na pierwszy plan. Najrzadszym przypadkiem są jednak połączenia złych obrazów i fantastycznej muzyki. Tak wg mnie jest w przypadku The Neon Demon, pięknie nakręconej sztampowej fabuły stanowiącej przerost formy nad treścią. I choć kompozytorem jest Cliff Martinez, parę utworów przygotował brat reżysera Nicolasa Windinga Refna, Julian. Udekorował on jedną z najbardziej charakterystycznych scen utworem, który przyćmiewa pozostałe.

Ktoś w youtubowych komentarzach zasugerował, że The Demon Dance to "udźwiękowienie narcyzmu" i jest w tym stwierdzeniu ziarno prawdy. Fascynująco łączy się to z ekscytacją czymś niekoniecznie moralnym czy dobrym. I tak jak początek jeszcze stawia pytania, czy podejrzane działanie będzie niosło ze sobą jakieś przykre konsekwencje, tak pulsujący w drugiej części utworu beat wyrzuca wszelkie rozważania. To nie czas na moralność. Czas się zabawić.


Miejsce 251: Babymetal - Gimme Chocolate!

Jeśli metal jest tak jajcarski i absurdalny jak tutaj, to mogę go słuchać bez końca. Poznanie Babymetalu zmieniło moje życie (dzięki, Marta!). Babymetal to niezawodny sposób na poprawę humoru, a do ćwiczeń czy celebracji również będzie jak znalazł. Rozpisywać się tutaj nie będę, po prostu DAJCIE MI CZEKOLADKĘ ✌ 



300. Nox Vahn – Brainwasher

299. Queen – Brighton Rock

298. Steven Wilson – Home Invasion

297. Nine Inch Nails – Copy of A

296. Daft Punk – Television Rules The Nation

295. Lor – Bye bye, Sun Francisco

294. SebastiAn – Untitled

293. Łona i Webber – No akomodejszon

292. Pink Floyd – Fearless

291. Steven Wilson – Cut Ribbon

290. The Pineapple Thief – Part Zero

289. Brodka & A_GIM – Wszystko, czego dziś chcę (cover)

288. Ed Sheeran – Galway Girl

287. Saint Motel – My Type

286. Porcupine Tree – Deadwing

285. Go-A – Жальменіна

284. Czesław Niemen – Sen o Warszawie

283. Antonin Dvorak – Symfonia Nowego Świata; Allegro con fuoco

282. Hyper – Clockwork

281. Porcupine Tree – Fadeaway

280. Stereophonics – Violins and Tambourines

279. Michael Jackson – Billie Jean

278. Carpenter Brut – Anarchy Road

277. The Pineapple Thief – Parted Forever

276. Lor – Windmill

275. Steven Wilson – Insurgentes

274. Samuel Barber – Agnus Dei

273. Archive – Lights

272. Justice – Safe and Sound (WWW)

271. Radical Face –Welcome Home

270. Julia Jacklin – Baby Jesus Is Nobody’s Baby Now

269. Agnes Obel – The Curse

268. Jóhann Jóhannsson – Odi et Amo

267. Zamilska – Closer

266. Michael Bublé – Feeling Good

265. Steven Wilson – Vermillioncore

264. Daft Punk – Steam Machine

263. CRYSEHD – Autobahn

262. Twilite – Fire

261. Steven Wilson – The Same Asylum As Before

260. Lor – Nikt

259. Franz Schubert – Ständchen D957

258. Porcupine Tree – Halo

257. Of Monsters and Men – Thousand Eyes

256. Queen – I’m going slightly mad

255. Radical Face – Holy Branches

254. Archive – Again

253. Julian Winding – The Demon Dance

252. Pinkroom – Path of Dying Truth

251. Babymetal – Gimme Chocolate!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#3 Kawalkada - recenzja filmu Niebezpieczni dżentelmeni

Czyli o, być może, najlepszej polskiej komedii od czasów Kilera i Chłopaki nie płaczą .

#22 Nad czym teraz pracuję? + fragment powieści!

Proza, proza, proza! Stan na początek lutego 2024.

#25 Londyn

Czyli wspomnienie weekendu w stolicy Anglii (i jednocześnie wycinek z Suchariady ).